szkocja-cz-4W liniach i kolorach zakodowana jest również informacja o statusie społecznym tego, który ją nosi. Notabene istnieje nawet stowarzyszenie Scottish tartan sosaite, które z całą powagą czuwa nad autentycznością szkockiej kraty. Ręcznie wykonany kilt z fartuchem, butami, beretem, sakwą z borsuczej skóry i ozdobami jest po dziś dzień powodem do dumy. Za kompletny strój klanowy trzeba zapłacić co najmniej tysiąc euro. Tartany, kilty i dudy czynią z Royal Mail esencję szkodzkości, zwłaszcza że wzdłuż tego wspaniałego traktu wyrastają dziesiątki historycznych budowli, z których każda opowiada jakąś fascynującą historię z przeszłości.

Po drodze mija się dom Johna Noksa – przywódcy szkockiej reformacji, gmach parlamentu, wreszcie dociera się przed wrota pałacu Holy Road Hause. To oficjalna szkocka siedziba brytyjskiej królowej a przed wiekami rezydencja królów, książąt i lordów. Gdzieś tutaj w ciemnych komnatach pałacu zazdrosny maż Marii Sruart Lord Darni zasztyletował jej przyjaciela Davida Rizio. Na południe od skalistego wzgórza leży Grass market na którym w średniowieczu działał duży miejski targ. W kolejnych stuleciach hanfel przenosił się stopniowo w głąb miasta. W 17 wieku jarmark zamienił się w miejsce kaźni, plac na którym dokonywano publicznych egzekucji skazańców. Dzisiejszy Gras Maret znów tętni życiem, wśród galerii sztuki, sklepów z pamiątkami, kafejek i restauracji przelewa się barwny, międzynarodowy tłum. Głównym celem pozostaje słynny White Hat In, który swego czasu gościł takie osobistości jak Wiliam Wertswet I Robert Barns. Barns jeden z najsławniejszych poetów Szkocji nie stronił od narodowych trunków: piwa i whisky, bynajmniej wcale się tego nie wstydził. Przy szklaneczce w typowym szkockim pubie powstał zapewne nie jeden jego wiersz.